poniedziałek, 13 czerwca 2016

Glonojad

ADRES: Plac Matejki 2, Kraków
KUCHNIA: wegetariańska, wegańska
ZAKRES CEN DAŃ: 6-17PLN
W INTERNECIE: facebook 










Wbrew panującej modzie wegetariańskie i wegańskie knajpki nie atakują nas jeszcze na każdym rogu. Jest jednak w Krakowie kilka 'wege' miejsc, w których ja - mięsożerca lubię czasem zjeść (zwłaszcza podczas upałów mięso nie jest czymś pożądanym).
Do takich miejsc należy właśnie Glonojad - mały lokal w ścisłym centrum, na rogu Placu Matejki.

Glonojad nie jest restauracją na romantyczną randkę czy świętowanie specjalnej okazji, nie można się tu spodziewać również wyszukanych dań ani indywidualnej obsługi stolików. Jest za to idealnym miejscem na szybki, samotny i przede wszystkim zdrowy lunch. Dania zamawia się przy ladzie, menu znajduje się na korkowej tablicy, która nieco przywołuje czasy barów mlecznych i jest mało estetyczna. 
Kiedy dania są gotowe, zamawiający wywoływany jest przez obsługę po imieniu i odbiera talerz z lady.
Radzę nie wybierać się do Glonojada z nastawieniem na konkretne danie, ponieważ menu z Facebooka jest nieaktualne - różni się od tego z tablicy na miejscu zarówno pod względem cen, jak i potraw.

Wystrój raczej do mnie nie trafia - ciężkie, dreweniane, puste stoły i krzesła, ascetyzm w dodatkach... a mimo to ma się wrażenie bałaganu i wiecznego chaosu panującego w środku. Do Glonojada przychodzę jednak po prostu zjeść, więc niewysublimowane wnętrze niespecjalnie mi przeszkadza.
Nie polecam jednak siadać na zewnątrz - tuż spod lokalu odjeżdżają autobusy z wycieczkami. Ryk silników i spaliny mogą prawdziwie zakłócić nasz obiad.

Planowałam zamówić obiad dnia (16PLN - każdego dnia inny zestaw), ale niestety, mimo wczesnej pory (14:00) obiadów już zabrakło. I nie był to pierwszy raz, kiedy mimo bardzo wczesnej godziny lunchowej nie udało mi się zdążyć na obiad dnia. Ze skąpego menu wybrałam więc żółte curry z indyjskim serem w zestawie z ryżem i dwiema sałatkami (17PLN). Osoby, które z sobą zabrałam znalazły dla siebie samosy (11PLN) oraz tacos (17PLN). Do obiadu zamówiliśmy świeżo wyciskane soki z pomarańczy i grejpfruta (9PLN za szklankę) oraz mrożoną kawę (10PLN).
Soki były przepyszne, klarowne - prawdziwa bomba witaminowa. Kawa - również dobra, natomiast zdominował ją lód, którego w szklance znajdowało się więcej niż kawy.
Curry otrzymałam od razu - przy składaniu zamówienia. Na dwie pozostałe potrawy czekaliśmy około 15 minut - w lokalu były tłumy, więc czas podania bardzo przyzwoity.

Moje danie było bardzo smaczne - curry gęste, kremowe, miało swój charakterystyczny aromat. Mimo, że nie jestem największą fanką sera paneer tutaj wkomponował się on idealnie i skutecznie zastępował mięso. W połączeniu z słuszną porcją dobrej jakości ryżu potrawa była sycąca i jak najbardziej zadowalająca smakowo. Sałatka z selera naciowego była idealnym wyborem na upalny dzień - lekka, chrupiąca i orzeźwiająca. Druga, którą wybrałam - botwinka z orzechami okazała się niestety niezjadliwa z powodu nieumytych liści pokrytych ziemią... To mój jedyny, ale duży zarzut do całego dania - ziemia na talerzu (nawet w wegetariańskim barze ;)) to jest wpadka.
Samosy - które sama jadłam tu wielokrotnie - zachwyciły osobę jedzącą to danie pierwszy raz. Dwa spore pierożki z kruchego ciasta z warzywnym, świetnie przyprawionym nadzieniem (m.in. ziemniaki, groszek, marchew), do tego prawdziwy sos pomidorowy - na mniejszy żołądek można uznać tę potrawę za danie obiadowe, chociaż mile widziana byłaby tu również osobna sałatka. No i szkoda, że do dania podawana jest maleńka ilość tego genialnego sosu.
Konsumujący tacos ocenił je 6/10 (chociaż ja dałabym więcej). Trzy średniej wielkości placuszki z warzywnym, meksykańskim nadzieniem (m.in. czerwona fasola) były odpowiednio przyprawione, chociaż odrobinę za mało pikantne i wyraziste. Genialna za to była salsa z pomidorów (najlepsze jakich próbowałam od dłuższego czasu) podawana do tacos w małej szklaneczce. Miała ona chyba pełnić funkcję sosu na którego brak narzekał kolega.

Warto również wspomnieć o obsłudze - dziewczyny są przemiłe i mimo pracy bez chwili wytchnienia (bardzo duży ruch) uśmiech nie znika z ich twarzy.

Z całą pewnością nie była to moja ostatnia wizyta u Glonojada - jedzenie jest tam proste, nieprzekombinowane, ale bardzo dobre. To taka wegetariańska kuchnia domowa.
Jak najbardziej polecam to miejsce - nie tylko wegetarianom!


JEDZENIE: 7/10
OBSŁUGA: 9/10
CENY: 8/10
WYSTRÓJ: 3/10

Ocena ogólna: 7/10






Magda

3 komentarze:

  1. Wygląda bardzo smakowicie :o A my tymczasem zapraszamy do siebie do Piaseczna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega wszystko apetycznie wygląda;) Jak będę w Krk na pewno wpadne na coś pysznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiedziałem że taka restauracja jest w krk!Dzięki za info!

    OdpowiedzUsuń