poniedziałek, 31 lipca 2017

Streat Slow Food KIOSK

ADRES: Kościuszki (Most Dębnicki), Kraków
KUCHNIA: amerykańska, burgery, street food
ZAKRES CEN: 16-23PLN
W INTERNECIE: facebook









Bardzo podoba mi się idea Streat Slow Food. Własna hodowla warzyw, składniki bez chemii i konserwantów, wspieranie lokalnych dostawców. Porządnie, nieprzypadkowo i ekologicznie. Brzmi świetnie! Ale jak smakuje? Korzystając z pogody idealnej na street food postanowiliśmy wreszcie to sprawdzić.

Oprócz food trucków, które stacjonują w różnych miejscach w zależności od dnia tygodnia (dokładne info na facebook'u) SSF ma stały punkt na ulicy Kupa 10. Jest też mały KIOSK przy Moście Dębnickim naprzeciwko Jubilatu, nieco ukryty w zieleni. I my byliśmy właśnie tam.
O wystroju nie ma co pisać. Mała budka z kilkoma miejscami siedzącymi w środku i na zewnątrz. Ważne, że jest czysto i estetycznie. Warto za to wspomnieć, że KIOSK jest rzut beretem od Wisły i bulwarów. Doskonałą opcją będzie zatem zabranie jedzonka na wynos i zjedzenie go lokując się na trawce przy rzece z widokiem na Wawel. My tak zrobiliśmy i tak polecamy.

W menu same burgery, a jest ich czternaście. Wszystkie mają wołowinę (jeden wyjątek jest z kurą). Miłośnicy amerykańskiej burgerowej klasyki będą zadowoleni, bo jak najbardziej ją tu znajdą (np. Cheeseburger z serem, pomidorami, piklami, sałatą, majonezem i ketchupem). Warte uwagi są również kompozycje autorskie jak Pumpkin z piklami rzodkiewkowymi i dynią pieczoną w miodzie z rozmarynem, czy Batataj z batatem, bekonem i chutney mango.

My trochę poszliśmy w klasykę, a trochę nie... Klasyczny był ElPicante (22PLN; wołowina, chorizo, jalapeno, avocado, pomidor, pikle, sos mole, majonez), a szalony Rumburak (20PLN; wołowina, burak, ser feta, rukola, chutney wiktoriański, majonez). Do tego oczywiście fryty (7PLN za dużą porcję jeśli kupujemy w zestawie z burgerem).
I w pięknych okolicznościach przyrody pochłonęliśmy te dwa giganty momentalnie. Bo takie były dobre! Gdybym miała na siłę się do czegoś uczepić to byłoby to doprawienie mięsa, a raczej jego brak. Ale biorąc pod uwagę całość to marny szczegół - świeża, w punkt ugrillowana wołowinka w sumie tej soli do szczęścia nie potrzebowała.
ElPicante był pikantny, ale tylko troszkę; ta opcja podejdzie amatorom burgerów na nutę meksykańską. Miłe zaskoczenie to oryginalny Rumburak - trochę na słodko, ale jednak nie do końca, bo ser feta dołożył tu cierpkie dwa grosze. Ciekawy, udany, chcę go zjeść ponownie.
No i rzeczywiście - składniki z pierwszego sortu i to się czuje. Wszystko świeże, świeżutkie, pyszniutkie!
Odpowiedzialne za pełen sukces są tu też sosy - naturalne, robione na miejscu, bardzo dobre.
Bułka bardzo spoko - płaska (więc łatwa w konsumpcji), ale pełna w środku i chrupiąca. Taką bym sobie życzyła w każdym burgerze, wszędzie. Nie ma to nic wspólnego ze sztucznie napompowanymi, bułkopodobnymi tworami z fast foodów.
Frytki ok, ale przeszły bez echa. Podobnie firmowa lemoniada (4PLN), która powinna być jednak zimna (nie rozumiem czemu jest z tym ostatnio taki problem, wszędzie dają ciepłe picie!).

Pani z KIOSKu miła, a zamówienia realizowane są bezzwłocznie (czekaliśmy niecałe 15 minut). Przy okazji można podglądać proces tworzenia burgerów.

Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny te burgery wypadają oszałamiająco dobrze. Za około 20PLN dostajemy ogromną bułę napakowaną naprawdę dobrymi jakościowo składnikami. Ekipa Streat Slow Food sama definiuje się w kilku słowach: proste i uczciwe jedzenie. I cóż... oni nie kłamią :) Jest dużo, jest dobrze i jest uczciwie.

JEDZENIE: 9/10
OBSŁUGA: 7/10
WYSTRÓJ: 6/10
CENY: 9,5/10

Ocena ogólna: 8/10




xoxo
Magda

2 komentarze:

  1. Najlepsza kuchnia typu slow food, to chyba na Filipa 18 :) Lubie chodzić po knajpach, testowac , sprawzac i tym sposobem trafiłem do Filipa 18. Przyciągnął mnie przede wszystkim wygląd wnętrza, ale jak się okazało - kuchnia była jeszcze lepsza

    OdpowiedzUsuń