poniedziałek, 29 stycznia 2018

TAO Teppanyaki & More

ADRES: Józefińska 4, Kraków
KUCHNIA: tajska, japońska, azjatycka
ZAKRES CEN DAŃ GŁÓWNYCH: 20-399PLN
W INTERNECIE: facebook | www











Jak to dobrze, że mamy w Krakowie całkiem sporo zacnych restauracji azjatyckich, bo my bez tej kuchni nie możemy długo funkcjonować. Jakimś cudem do TAO wcześniej nie trafiliśmy, chociaż to miejsce znane i lubiane wśród fanów kulinariów dalekiej Azji. No i znajduje się na Podgórzu, nieopodal Kładki Bernatka, a ta urocza okolica (przynajmniej naszym zdaniem) jest jednym z najmocniejszych punktów na gastronomicznej mapie miasta.

W środku jest jasno, przyjemnie, a klimat już od progu sprzyja chilloutowi, który musi towarzyszyć porządnej, azjatyckiej uczcie. Oprócz tradycyjnych stołów i krzeseł/kanap możemy wybrać miejsce w mini-pokoiku przy niziutkiej, japońskiej ławie i zasiąść prawie na podłodze. Całe wnętrze jest przestronne i świeże, ale zdecydowanie najpiękniej będzie w ogrodzie. TAO ma nie tylko śliczny ogródek letni z mnóstwem zieleni i drewnianymi huśtawkami na linach. Jest także ogród zimowy, niezwykle przytulny i samo przebywanie w nim relaksuje (to chyba ta wszechobecna zieleń). Zwłaszcza, że cały czas mamy niezwykłe jak na restaurację towarzystwo - żywe, prawdziwe i przeurocze króliczki hasające wolno po sali.

Jak sama nazwa wskazuje tutaj możemy spróbować teppanyaki - potraw z japońskiego grilla, które kucharz przygotowuje na specjalnej metalowej płycie bezpośrednio przed nami tworząc małe, kulinarne widowisko. W ramach tej ciekawostki (z tego co się orientuję w naszym mieście dostępnej tylko w TAO) możemy zamówić pojedyncze dania lub całe zestawy, na przykład kalmary, krewetki i przegrzebki podawane ze specjalnymi sosami, zupą misoshiru, sałatką z wodorostów kaiso, smażonym ryżem i deserem. Na teppanyaki przygotowywana jest również wołowina kobe - przez wielu uważana za najszlachetniejszą na świecie. Oczywiście w karcie jest i najsłynniejszy japoński rarytas - sushi. Reszta menu podzielona jest mniej-więcej po połowie na Japonię i Tajlandię. Mamy na przykład edemame, pierożki gyoza, zupę tom kha i mule po tajsku. A w deserach niezłe włosko-azjatyckie fusion; zielone tiramisu, panna cotta z kokosem i mango.
Zadbano i o kartę alkoholi. Sake, japońskie piwo i ciekawe wina z nutami egzotycznych owoców (w większości tylko na butelki).

Poniedziałek jest jedynym dniem w tygodniu, w którym nie serwuje się teppanyaki. Niefortunnie wybraliśmy na wizytę akurat pierwszy dzień tygodnia, więc na tę przygodę kulinarną będziemy musieli jeszcze tu wrócić. W regularnej karcie jednak jest w czym wybierać!
Zaczęliśmy od japońskich przystawek - klasyczna zupa misoshiru (7PLN) w maleńkiej czarce z tofu i glonami to zawsze pewny wybór. Aromatyczna, odpowiednio ciepła i słona genialnie pobudza kubki smakowe. W duecie z zupą spróbowaliśmy sałatki wakame (15PLN) z jędrnych wodorostów, ze sporą ilością świeżego ogórka i sezamu. Fajna, klasyczna przekąska. Pozostając w Japonii zamówiliśmy jeszcze makaron udon (37PLN) smażony w gęstym sosie ostrygowym z tofu i warzywami. Jak na ciężki, glutenowy udon przystało to bardzo syte danie, treściwe również pod względem aromatów orientu. Mocny sos ostrygowy przełamywało fajnej jakości delikatne tofu i słodkawe warzywa (dymka, papryka, groszek cukrowy).
Z tajskiej części karty wybraliśmy zupę tom yum z krewetkami (29PLN) oraz zielone curry z kurczakiem (35PLN). Obu daniom nie można było niczego zarzucić. Chociaż osobiście preferuję zupę tom yum gotowaną na mleku kokosowym to ten esencjonalny wywar tym razem bez mleczka spodobał mi się bardzo. Zupa odpowiednio pikantna, krewetki dobrej jakości, sprężyste i świeże. Dużo kolendry i pasty o charakterystycznym kwaskowym posmaku. Mleka kokosowego nie brakowało za to w green curry, ba, było to najbardziej kokosowe curry jakie do tej pory jedliśmy. Bardzo gęste, maksymalnie kremowe przez co zapewne schowała się nieco naturalna ostrość zielonej pasty. Ciekawa wersja green curry, a przede wszystkim bardzo smaczna. Mnóstwo tajskiej bazylii i w sam raz ugotowany kurczak. Wraz z miseczką ryżu jaśminowego to danie stanowi pełną porcję obiadową dla bardzo głodnego osobnika :)

Wcześniejsza rezerwacja telefoniczna przebiegła sprawnie podobnie jak obsługa na miejscu - możliwe szybko, bez pomyłek i z uśmiechem. No i jeszcze raz muszę wspomnieć o puchatych towarzyszach kolacji, bo szczerze uwielbiamy wszystko co ma sierść i jest słodkie :)

Kuchnia dalekiego wschodu to przede wszystkim aromaty. W TAO są one tak naturalne i wyraźne, że na czas jedzenia można zapomnieć, że jest się w Krakowie uciekając na chwilę do nowoczesnego Tokio lub na rajską, tajska wyspę. To nie jest kolejna azjatycka knajpa z przypadkowym jedzeniem gotowanym dzięki półśrodkom. To kawał porządnej kuchni do której często będziemy zaglądać, a i Wam gorąco polecamy.

JEDZENIE: 9/10
OBSŁUGA: 7,5/10
WYSTRÓJ: 9/10
CENY: 7/10

Ocena ogólna: 8,5/10






xoxo
Magda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz